Tennis Trophy. Uśmiechnięta ósemka u Patricka

/ Antoni Cichy , źródło: Korespondencja z Akademii Patricka Mouratoglou, foto: Antoni Cichy/Tenisklub.pl

W czwartek padało, w piątek świeciło piękne słońce – także dla reprezentantów Polski, którzy przyjechali wziąć udział w finałach Tennis Trophy Kinder+Sport.

Chciałbym Wam kogoś przedstawić. Nazywają się Antosia, Laura, Zuzia, Kamila, Grześ, Marcin, Tomek i Kacper. Spotkałem ich w sercu Riwiery Francuskiej, jak podpowiada odtwarzany na okrągło film reklamowy Akademii Patricka Mouratoglou. Nie przyjechali tu na wakacje wylegiwać się na plaży, zwiedzać lśniące filmowym blaskiem Cannes albo patrzeć, gdzie w słynnych „Żandarmach” przechadzał się po Saint Tropez Louis de Funes. Nie, to nagroda za znakomite występy w dwóch turniejach kwalifikacyjnych Tennis Trophy Kinder+Sport.

Antosia, Laura, Zuzia, Kamila, Grześ, Marcin, Tomek i Kacper zakwalifikowali się do mastersa jako ośmioro reprezentantów Polski. Biegają tu po kortach podobnie jak dzieci z innych europejskich krajów bądź księstw (Monako). Otrzymały piękny upominek. Sposobność, by z bliska przypatrywać się, dotknąć miejsca, które wydaje na tenisowy świat wybitnych.

Już przejście przez recepcję z torbą i rakietami działa na wszelkie zmysły i receptory. Po prawej rakieta Sereny Williams i adnotacja, że w 2012 roku wygrała Wimbledon po raz pierwszy pod wodzą Patricka Mouratoglou. Wychodzącym na kort wielki baner przypomina, że właśnie na tu przyjeżdżają trenować mistrzowie juniorskiego Rolanda Garrosa.

Uczą się tenisowego świata. Przyglądają mu, łakną i odkrywają błędy, których wcześniej być może nie dostrzegali. Dostają bardzo przyjemną lekcję tenisową, będącą bowiem częścią nagrody. Poznają nowe sytuacje jak Grześ Zemła, którego rywal przy stanie 2:6, 0:3 nagle opuścił kort na przerwę toaletową. Albo Laura Stypuła, która rozciągając się, sama szukała pewnych mankamentów.

October 12, 2018

October 12, 2018

Wczoraj, t.j. w czwartek, padało niemiłosiernie. Zagrała tylko Antosia Czaja. W piątek ślady na schnącej mączce akademii Patricka Mouratoglou zostawiło siedmioro pozostałych. Mecze bywają różne. Z przeciwnikami, którzy naprawdę dobrze władają bekhendem, forhendem i serwisem, ale i z takimi, którym tenisowe abecadło wciąż sprawia trudności. Nasi młodzi reprezentanci też różnią się doświadczeniem. Kamila Popławska posmakowała już turnieju Longinesa w Paryżu, więc francuskie klimaty wielkich tenisowych imprez jej nieobce.

Kiedy rakiety trafiły już do toreb, nasi reprezentanci pospieszyli w białych koszulkach i niebieskich czapeczkach Kinder+Sport na ceremonię otwarcia. Trwała prawie godzinę, ale nie przemówienia tak wpłynęły na jej długość. Każda z drużyn, a trochę ich jest, wychodziła na kort i oklaskiwana słuchała hymnu. Przechodzący obok kortu centralnego zawodnicy akademii bili brawo. Mazurek Dąbrowskiego też wybrzmiał. Flagę trzymała dumnie Antosia Czaja. A po uroczystej części w kawiarni z widokiem na korty wjechał tort Kinder+Sport. Słodkie było to zakończenie dnia.

""
Od lewej: Jarosław Wołąsewicz, Marcin Krześniak (trenerzy), Kacper Szymkowiak, Laura Stypuła, Zuzanna Frankowska, Grzegorz Zemła, Tomasz Berkieta, Kamila Popławska, Antonina Czajka, Marcin Andrzejczak

W sobotę ćwierćfinały i półfinały, a czasami od razu półfinały zależnie od wielkości drabinki. Naszym małym reprezentantom wiedzie się bardzo dobrze. Więcej słów wynikom jednak nie poświęcę, bo nie z tej strony chcemy przedstawiać „uśmiechniętą ósemkę”. Walczą, ile sił starczy, okazują wielkie serce do gry i spełniają małe tenisowe marzenia.

Z Akademii Patricka Mouratoglou, Antoni Cichy